
Jedną nogą wkraczam w 30-ty rok życia, a drugą z bólem stąpam po rozsypanych po całym domu klockach. Jedną ręką jestem z powrotem w pracy, a drugą wciąż tkwię w pampersach, smoczkach i nocnych pobudkach na butlę mleka. Jednym okiem pilnuję by napisany przeze mnie tekst był spójny, a drugim odsypiam nocne spacery do pokoju córek.
Tu psioczę na dzieci, na męża, na bałagan w domu i chroniczny nadmiar kilogramów. Tu obowiązuje dystans i stałe przymrużanie oka. Tu zamierzam się dobrze bawić, czego i Tobie również życzę.
Witaj na pokładzie!